Każdy smutek, każde złości,
Wnoszą ból do twojej przyszłości,
Eh, to chyba jest przekleństwo,
Że tak zatrute społeczeństwo,
Nadal żyje mimo tego,
Że tak dużo jest w nim złego.
Jakież czarne są to wieści,
Że nadane smutnej treści.
Każdy widzi w bliźnim wroga,
I oddala się od Boga,
Bóg wtem krzyczy: „Krzyż na drogę!”,
Wnet ty padasz na podłogę,
Boska kara tak radosna,
Że się robi śmierć zazdrosna,
Więc bez wstydu moi mili,
Nakłania was byście się bili,
Słucham plotek, niezgodności,
Szczęście gości w jego mości,
Taka szara rzeczywistość,
Że aż wpada w oczywistość,
Dławię światem się okrutnym,
Żegnam Cię uśmiechem smutnym.
A więc czemu na mej twarzy,
Taki uśmiech mi się marzy?
Tak więc znikam z tego świata,
Proszę pozdrów mego kata!