sobota, 25 sierpnia 2018

146 Ból życia

Depresja ją dopadła 
życie jej ukradła
Nie miała pieniędzy
Nie miała spokoju 
Siedziała zamknięta w swoim pokoju 
Przyjaciół nie miała
chodź, bardzo ich chciała
Po nocach nie spała
Po mieście się błąkała 
Miała poważna depresję
A rodzice wywierali presję
Ciągle płakała 
Śmiać się nie chciała 
W szkole ją wyzywali
tym krzywdę jej sprawiali
Już nie wytrzymała
Powoli się poddawała 
Kupiłą żyletki, zażyła tabletki
Znów się nie udało
Pogotowie ją zabrało 
Czy siedziała, czy leżała
W jeden punkt się patrzała
Nic ją nie cieszyło
Wszystko ją smuciło
Kolejny raz obiadu nie zjadła i
w anoreksję popadła
Wyglądała jak nie ona 
Jej twarz cała zmieniona
Oczy podkrążone 
przez życie wymęczone
Wyjść z tego chciała
lecz nie umiała
Wróciła do domu 
nie zwierzała się nikomu
Do szkoły musiała chodzić i 
przez tę patologię przechodzić 
Bardzo się wstydziła 
O problemach nie mówiła
Ubierała znoszone ubrania
wyglądające jak piżama do spania 
Codziennie płakała
Do psychiatry skierowanie dostała
Wciąż nie jadła 
aż w końcu padła 
Cierpienia ustały, łzy nie leciały
Ból psychiczny nareszcie minął 
Razem z jej życiem przeminął 
Było pięknie i przyjemnie
jak świat na początku beze mnie