Depresja ją dopadła
życie jej ukradła
Nie miała pieniędzy
Nie miała spokoju
Siedziała zamknięta w swoim pokoju
Przyjaciół nie miała
chodź, bardzo ich chciała
Po nocach nie spała
Po mieście się błąkała
Miała poważna depresję
A rodzice wywierali presję
Ciągle płakała
Śmiać się nie chciała
W szkole ją wyzywali
tym krzywdę jej sprawiali
Już nie wytrzymała
Powoli się poddawała
Kupiłą żyletki, zażyła tabletki
Znów się nie udało
Pogotowie ją zabrało
Czy siedziała, czy leżała
W jeden punkt się patrzała
Nic ją nie cieszyło
Wszystko ją smuciło
Kolejny raz obiadu nie zjadła i
w anoreksję popadła
Wyglądała jak nie ona
Jej twarz cała zmieniona
Oczy podkrążone
przez życie wymęczone
Wyjść z tego chciała
lecz nie umiała
Wróciła do domu
nie zwierzała się nikomu
Do szkoły musiała chodzić i
przez tę patologię przechodzić
Bardzo się wstydziła
O problemach nie mówiła
Ubierała znoszone ubrania
wyglądające jak piżama do spania
Codziennie płakała
Do psychiatry skierowanie dostała
Wciąż nie jadła
aż w końcu padła
Cierpienia ustały, łzy nie leciały
Ból psychiczny nareszcie minął
Razem z jej życiem przeminął
Było pięknie i przyjemnie
jak świat na początku beze mnie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz