poniedziałek, 20 października 2014

107

Starałam się,chciałam
być tą "idealną" dziewczyną.Wszystko było w porządku,przynajmniej tak mi się wydawało,a wręcz świetnie,nie kłóciliśmy się, nie sprzeczaliśmy się,zawsze zgadzaliśmy się we wszystkim. Pewnego dnia,poszłam do szkoły jak gdyby,niby nic.
Dostałam kilka jedynek,no trudno, poprawie sobie je.
Przyszedł po mnie jak zawsze, każdego dnia,odprowadzał do domu i całował oraz mocno przytulał na powitanie i pożegnanie.Ale tym razem, chciał się przejść do parku,chciał
porozmawiać,coś czułam,
że to nie będzie coś miłego,
ale nie przejmowałam się tym.
Bo wierzyłam,
że mnie bardzo kocha...
Wziął mnie za rękę, objął ją obiema dłońmi, spojrzał mi prosto w oczy i powiedział;
-Wiesz, że Cię cholernie, bardzo kocham, prawda?
Rzekł śmiertelnie poważnie,aż się przeraziłam.
-Tak wiem, chyba... - odchrząknęłam zgodnie z prawdą.
-Jak to? - zapytał oburzony.
-Dawno mi tego nie mówiłeś...
-Przepraszam...A więc, nie możemy być dłużej razem...
-Jak to? Masz kogoś?
-Nie, przecież Ci mówiłem, że Cię kocham, cholernie. Dla twojego dobra się rozstańmy.
Nic już nie wydusiłam z siebie, czułam jak łzy spływają mi po policzku.
On Przytulił mnie mocno i rzekł;
"- Bardzo Cię Kocham, Pamiętaj o tym... I jesteś, tylko Moja, ale dla twojego dobra nie możemy już być razem... Przepraszam."
Po chwili jeszcze mocniej mnie przytulił, pocałował w nos i odszedł
Załamałam się psychicznie
i fizycznie
Każdy próbowała mi pomóc, pocieszyć, ale nie umieli, nawet rodzice wysłali mnie do psychologa, ale i to też nic nie pomogło, przyjmuje leki na uspokojenie, ale i też one nic nie pomagają. Wyglądałam jak śmierć, byłam strasznie blada, nie miałam ochoty nic jeść, pić... Nie spałam po nocach, tylko ciągle płakałam, oczy miałam całe już zakrwawione od płaczu... Nie chodziłam do szkoły, nie dałam rady... Miałam zwolnienie lekarskie, nie byłam w stanie iść do szkoły... Pewnego dnia przyszedł list... Nie chciałam go, ale mama powiedziała, że to od niego więc od razu go otworzyłam i zaczęłam czytać. Pisał w nim jak bardzo mnie kocha i jak ważna dla niego jestem, piękne... I zaczęłam się zastanawiać,a więc dlaczego zerwał? I dostałam odpowiedź na to pytanie... Okazało się, że był ciężko chory, miał nie uleczalnego guza mózgu.. Wiedział, że będę cierpieć i miał racje cierpiałam milion razy bardziej, już bym wolała a by znalazł sobie inną... Po tygodniu popełniłam samobójstwo, z tęsknoty za nim... Nie mogła przeżyć bez niego, bez miłości mojego życia....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz