wtorek, 29 lipca 2014

Opowiadanie 3

Była to bardzo
wspaniała dziewczyna
Często on jej powtarzał:
Ty moja jedyna
Bała się najgorszego,
że kiedyś ją porzuci
Nie będzie chciał jej znać
ich czas nigdy nie wróci
Wiedziała, że wtedy
życia by nie miała
Nie dałaby rady
Za mocno kochała
Po jakimś czasie
nie tak samo było
Zero jego wyznań
Coś się w nim zmieniło
Coraz rzadziej się z nią spotykał Gdy mówił: Kocham
wzroku jej unikał
Czuła jakby była z obcą osobą Czegoś się bała, nie była sobą Przytuliła go mocno
Mówiła:Kochanie
Nie sadziła,że dziś
nastąpi ich pożegnanie
Zaczął mówić coś:
Wiesz, mam Cię dość
Ona milczała,tylko łza cichutko
Po jej policzku spływała
Mówił, że pokochał inną
Nie wiedział, że dziewczynie Właśnie wbijał nóż w serce  Siedziała sama myśląc
o tym co się stało
Nie mogła uwierzyć
Tak ją to zabolało
Do domu wracać nie chciała
Poszła na skarpę
miejsce które tak bardzo lubiała  Miejsce Gdzie wszystkie swe smutki i żale wylewała
Myślała czy teraz
jest z tą dziewczyną
Czy do niej też mówi:
jesteś tą jedyną
Zranił tak bardzo jej małe serce Przyrzekła,że nie da
się zranić nikomu więcej Następnego dnia jego ujrzała Uśmiechniętego z nią idącego i nagle się zaśmiała
Wszystkie wspomnienia
szybko wracały
I znowu do oczu 
jej łezki napływały
Poszła do domu
Sięgnęła do szafki z lekarstwami Wzięła wszystkie tabletki
I uciekła trzaskając drzwiami Chciała umrzeć w miejscu
Gdzie kiedyś z nim była
Poszła na skarpę i
własnym oczom nie wierzyła Słyszała jego piękne wyznania Płakała i była już bliska skonania Mówił:Jej naprawdę
nigdy nie kochałem
To na Ciebie jedyną
całe życie czekałem
Tak ją te słowo mocno zabolało Upadła na ziemię,
nie wiedząc co się stało
Wyrzucała sobie swoją naiwność Wierzyła gdy mówił:
To musi być miłość
Otworzyła oczy i zobaczyła ją Patrzyła na nią i pomyślała
Że to ta sama dziewczyna
Która jej ukochanego odebrała Zerwała się nagle i
biegła przed siebie
Krzyczała: nienawidzę Cię!
Nie wybaczę Ci tego!
Zabrałaś mi wszystko
Mojego kochanego!
Więcej powiedzieć nie zdołała Wyjęła tabletki
I jedna za drugą łykała
Krzyknęła tylko:
Boże wiesz jakie jest
moje marzenie
posiedzę, poczekam
na jego spełnienie
Poczuła się senna
Co chwilę upadała
Zobaczyła tego,
któremu cała się oddała
Próbował wziąć ją na ręce
Mówiła: nie dotykaj
mnie nigdy więcej!
Oczy jej się zamykały
Tylko usta te
same słowa powtarzały
Nigdy mnie nie kochałeś
Zbędne nadzieje mi dawałeś
I coraz ciszej i wolniej mówiła
Bo swoje ziemskie
życie właśnie kończyła
Patrząc na niego powiedziała:
Nie zapomnij mnie
I tak kocham Cię
Mimo że mnie skrzywdziłeś i
życie moje w piekło zmieniłeś
I on zapłakał nagle
Słysząc jej wyznanie
Odchodziła powoli
nie wiedząc co się stanie
Czekała na chwilę
W której jej serce bić przestanie On chodził niespokojny, wyrzucając z siebie
Że to przez niego ona chce
być teraz w niebie
Opadło jej ciało
serce bić przestało
On gdy to ujrzał rozpędził się i skacząc ze skarpy zawołał:
Kocham Cię!
Z Jej ciała łza poleciała :'(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz